okładka Xaratuno thuv

Prezentowane wiersze zostały wybrane z tomu wydanego w roku 2001.
We wszystkich jest zaduma nad ludzkim losem.
W niektórych tym szczególnym losem, który przypadł Cyganom, zmuszonym kilkadziesiąt lat temu do zmiany tradycyjnego sposobu życia.

Wiersze

* * *

Zawsze samotne meteory,
Za jedno nocne zaświecenie,
Za moment bycia gwiazdą,
W ciemność zapadają bezpowrotnie.

Samotne martwe meteory.
Jak je odnaleźć wśród kamieni?

* * *

Matko, jeżeli rodzisz syna,
Naucz się nosić czerń żałobną.
Jeszcze nie weszła ta godzina,
Jeszcze wydarzy się niejedno.

* * *

Boże
Straszny błyskawicą i grzmotem

Boże
Groźny w czasie składania przysiąg

Boże
Dumny w złoconych ramach ikon

Boże
To Ty pod siwym namiotem brody
Trzymasz kroplę świata

Zdejm z mej drogi palec
Niech przejdą moje konie

* * *

Pod moim domem koła roztańczone
Błyskawica bata nad grzywami
Jedwabny namiot nocy wyszywany gwiazdami.
Kołyszą się wspomnienia jak brzozy dobrotliwe
Zanim świt jak kroki strażnika
I krzyż okna przekreśli błękit.

Toasty

Wznoszę krople w krysztale
Trzymam w dłoni trunek brzemienny życzeniami
Uwalniam ptaki słów
- siadają uśmiechem
Wyzwalam gwiazdy marzeń
- srebrzą się zadumą
Rozrzucam cekiny życzeń
Nad stołem biesiadnym
ponad dymem ogniska
Unosi się tęcza
- jedwabna nić
- nasze toasty
Aż po ostatnie krople
Za tych którzy żyją w myślach
Za umarłych

* * *

Zatańcz Phabuj
To nic, że ognia już nie widzę

Zatańcz Phabuj
Stopami układaj trawę
Wybij rytm łąki
Utopimy w trunku całe miasto

Tańcz Phabuj
Kiedy świt wydzwonią miejskie zegary
Rozbijemy puste szklanki
Połamiemy skrzypce

A ty tańcz
Może dom o kamiennych ścianach
Zadrży jak płótno namiotu

Tańcz Phabuj
Wódka nie woda, da nam zapomnienie
A jutro samo przyjdzie
- lepiej by go nie było.

Tańcz...

Papusza

To ten sam park i rzeczka ta sama.
Z mgły nad stawem wyłania się,
Płynie nad żwirem ścieżek,
Bo przecież umarli nie dotykają ziemi.
Gniewnie rzuca za siebie papierowe śmieci.
I wzdycha...

Już nikt nie oczekuje jej wróżby.
A tamte dwie panisie pchające wózek,
mówią po cygańsku i wręczają łaskawy grosik
lnianowłosemu dziecku.

Pogładziła pisklęta w gnieździe
i znajomą gołębicę.
Pocałowała wiatrorudą wiewiórkę.

Dlaczego się smucisz Ciotko?
To Wasze ukochane miasto.
To przecież Wasz zielono złoty Gorzów.
I pomnik tu macie.

"Mam i jak dawniej wdeptują mnie w ziemię"
Odpowiedziała Papusza - cygański Norwid.
Wiatr rzucił na wodę liść,
jak złoty kolczyk.

Copyright © Karol Gierliński